..::4-corners.pl::.. Wrestling forum - daj sie wciagnac •
Zaloguj

..::4-corners.pl::.. Wrestling Forum - Daj się wciągnąć! We don't imitate, we innovate!



Filmy

Rozmowy na temat książek, filmów, muzyki, czyli wszelakich dóbr kultury

Re: Filmy

Postprzez The Icon » 10 stycznia 2010, o 22:34

Cóż wczoraj o godzinie 21.30 zaczynał się seans...czyli gdzieś o 22 film włączyli...tak byłem na Parnassusie jak kolega wyżej. Na prawdę dobry film.

(jedną osobę grali 3 aktorzy na zmiane Jude Law , Johnny Deep i Colin Farell)


W sumie to Johnny Deep grał go najwięcej , chwilę dosłownie chwilę był Jude Law a na sam koniec dali Colina...film z ciekawą fabułą aczkolwiek dziwnym zakończeniem. Ale co by nie było , takie kino lubię :)
Obrazek
Avatar użytkownika
The Icon
Icon'mania will live forever
Icon'mania will live forever

 
Posty: 457
Dołączył(a): 29 grudnia 2009, o 12:37
Kasa: 144.00 4C Points
Lokalizacja: Gdańsk
Podziękował: 8 razy
Otrzymałe podziękowanie: 6 razy
Federacja: WWF
Wrestler: The Rock
Tag Team: Rock/Sock
Diva: Melina
Gadu-Gadu: 6968091
Punkty reputacji: 12

Re: Filmy

Postprzez Rambo » 11 stycznia 2010, o 20:35

W sobotę byłem na Avatarze. Oczywiście w 3D. Film miażdzy efektami.... Cały ten świat, te zwierzaki, rośliny... niesamowite. Nie mogę wyjść z wrażenia jakie wywarł na mnie ten film... Podejrzewam, że długo nic nie zrobi na mnie wrażenia...( no chyab, że Parnassus, na którego zamieżam się wybrać). Mimo, że film ten był nastawiony głównie na pokazanie efektów, fabuła nie odstawała. Nadal nie rozumie czemu w 2154 bodajże ludzie nadal są na etapie broni palnej, a nie laserowej..... Mniejsza o to. Ostatnio wyczytałem taką ciekawostkę: James Cameron scenariusz do filmu napisał już w 1995 roku! 12 lat czekał( bo w 2007 zaczeła się produkcja filmu) na to żeby technika pozwoliła na zrealizowanie tak wymagającego filmu jakim jest Avatar. Jednakże wszystko razem wyszło wspaniale i jestem tym filmem zachwycony.
Gorąco polecam, żeby obejrzeć go w kinie w 3d, bo w domu nawet na dorbym TV , nie będzie to to samo....
Obrazek
Avatar użytkownika
Rambo
User
User

 
Posty: 118
Dołączył(a): 27 grudnia 2009, o 14:04
Kasa: 2.00 4C Points
Podziękował: 3 razy
Otrzymałe podziękowanie: 3 razy
Federacja: TNA
Wrestler: Jeff Hardy
Tag Team: Hardy Boyz
Diva: Melina
Gadu-Gadu: 0
Punkty reputacji: 2

Re: Filmy

Postprzez szymi94 » 11 stycznia 2010, o 21:53

No to też dodam swoją opinię o Avatarze. Film miażdży. Były efekty, momenty poruszenia, nie obyło się bez śmiechu, momenty uniesienia, kiedy miałem gęsią skórkę (mowa tu o momencie, w którym Jake Sully namawiał lud do walki), no i oczywiście efekty. Fabuła jest oczywiście bardzo dobra, lecz nie powalająca. Wszystkie zwierzęta idealnie dopracowane, nie było jakiś wymyślnych stworków, tylko zwierzęta jakie mogli byśmy naprawdę ujrzeć na tak kolorowej planecie. W tym filmie praktycznie nie ma wad. Oczywiście są elementy, które można by bardziej odpicować, aczkolwiek wszystkie te elementy są i tak bardzo dobre.
Ramboś napisał(a):Nadal nie rozumie czemu w 2154 bodajże ludzie nadal są na etapie broni palnej, a nie laserowej...

Cameron miał taką wizję przyszłości... Skąd wiesz, że będą bronie laserowe? Bo widziałeś to w innych filmach Since Fiction? Sorry, ale oryginalność nie jest zła. Poza tym jak sam napisałeś zaczął produkcję w 1995 roku, gdzie nie wiem czy były w ogóle wymysły o broni laserowej. W każdym razie i tak wszystkie elementy militarne były dopracowane w każdym calu. Nie obyło się bez żołnierskiego slangu. Ten generał Q coś tam :P to był fajny kolo. Koleś wymiatał tą mimiką. To był pierwszy film, w którym efekty komputerowe nie wydawały się tak jakby odcięte od ludzi. Na przykład taki Na'vi wyglądał równie realistycznie co człowiek. Podsumowując:
Po obejrzeniu filmu miałem dokładnie tak jak Sejbla. Czułem się trochę dziwnie. Z jednej strony zadowolony - w końcu obejrzałem przed chwilą kawał świetnego kina, ale z drugiej strony byłem smutny - pomijając fakt, że byłem głodny, to wszystko wydawało mi się szare. Nie chciałem się od tego świata odciągnąć. Cały czas o nim myślałem. I gdybym w tej chwili miał wybrać najlepszy film jaki do tej pory było dane mi obejrzeć byłby to właśnie Avatar. I nie chodzi tu o same efekty. Polecam. Mimo iż trwał prawie trzy godziny, to i tak było mi mało, a przy tak długim filmie nigdy jeszcze nie miałem takiego wrażenia.
Kto jeszcze tego nie widział, to radzę wybrać się do kina, zanim z niego zniknie, bowiem warto wydać te 22 zł (przynajmniej tyle ja płaciłem), na (mogę śmiało to napisać): Najlepszy film na świecie.

P.S. Jedyne co mnie wnerwiało, to jakieś dwie dziewczyny co ciągle gadały, ale cóż, niektórzy jeżdżą do kina, a nie na film, jeżeli wiecie co mam na myśli :P
Avatar użytkownika
szymi94
User
User

 
Posty: 221
Dołączył(a): 24 grudnia 2009, o 10:05
Kasa: 37.00 4C Points
Podziękował: 3 razy
Otrzymałe podziękowanie: 7 razy
Federacja: WWE
Wrestler: Shawn Michaels
Tag Team: DX
Diva: Eve Torres / Maryse
Gadu-Gadu: 599563
Punkty reputacji: 3

Re: Filmy

Postprzez IIL » 15 stycznia 2010, o 19:25

Byłem wczoraj na Avatarze - o dziwo wyszło to spontanicznie, przedtem praktycznie nie słyszałem nic o tej produkcji. Poszedłem nakłoniony przez znajomego, aby zabić jakoś czas, w którym powinienem być w szkole... ;)

Oglądałem w 3D - miazga. Byłem kiedyś na 'Mali Agenci 3D' i nie ma porównania. Obraz nie tyle, co był 'wypukły', ale również 'głęboki' - można było się w niego zanurzyć. Efekty specjalne pozamiatały - nie pozostaje nic innego, jak pogratulować autorom, bo zrobili fantastyczne widowisko. Musiał nad tym pracować co najmniej sztab kilkunastu ludzi, aby stworzyć tak oryginalną faunę i florę innej planety... tak piękną, okalaną miłością i zrozumieniem. Mimo iż generalnie nie przepadam za takimi romantycznymi filmami - bo tak go interpretuję - ten złapał mnie za serce i oglądałem go jednym tchem - nie jak inne, gdzie mam często gdzieś to, co się tam dzieje. Można rzec, że 'zamarkowałem'. :) Gra aktorska dobra, szczególnie ten generał, który odwalił chyba najlepszą pod tym względem robotę w filmie - kawał heela z niego. ;)

Polecam i wiem już, że wybiorę się drugi raz. Jakiś dvdrip (na którego notabene trzeba będzie długo poczekać) nigdy nie odda wrażeń płynących z seansu w kinie.

PS. Jak będzie jakiś dobrej jakości download, napiszcie na pw/forum o tym.
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Trening czyni rzemieślnika, mistrzem trzeba się urodzić.
Avatar użytkownika
IIL
Phenomenal One
Phenomenal One

 
Posty: 529
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:44
Kasa: 920.00 4C Points
Lokalizacja: Gliwice
Podziękował: 32 razy
Otrzymałe podziękowanie: 18 razy
Federacja: TNA
Wrestler: AJ Styles
Tag Team: Steiner Brothers
Diva: Velvet Sky
Gadu-Gadu: 10016327
Punkty reputacji: 25

Re: Filmy

Postprzez Daimon » 17 stycznia 2010, o 20:16

Wszyscy tu o Avatarze, ale ja nie o tym chciałem. Na Avatara, jak i na Panrasusa zamierzam się wybrać za jakiś czas, mam nadzieję, że nie przegapię momentu, w którym przestaną grać oba te filmy.

Wczoraj około północy na Canal+ leciał dramat pt "Lektor" z 2008 roku. Mój kumpel obejrzał jakoś niedawno ten film i mi polecił, więc stwierdziłem, że poświęcę te kilka godzin i również obejrzę sobie tego Lektora.

Tutaj taka moja 'recenzja', ale dam w spoiler, bo kawałek filmu jest opowiedziany, więc jak ktoś nie chce sobie spalić początku, to niech nie czyta :P
Spoiler: pokaż
Film zaczyna się w latach współczesnych, w Berlinie, kiedy to dorosły mężczyzna wyjmuje swojego rodzaju pamiętnik, w którym ma pozapisywane daty i nazwy przeróżnych książek. "Uruchamiają" się retrospekcje, czyli właściwa akcja całego filmu: Neustadt, Niemcy, rok 1958., ponury, deszczowy dzień. Piętnastoletni Michael Berg (główny bohater) wraca do domu ze szkoły - czuje się paskudnie, ma gorączkę, wymiotuje na ulicy, przystanął w bramie, aby na chwilę odpocząć. Pomaga mu kobieta, ociera twarz, odprowadza do domu. Chłopak zachorował na febrę, czy coś w ten deseń, ale po kilku miesiącach wyzdrowiał i postanowił podziękować kobiecie za okazaną pomoc. Tak, pomimo różnicy wieku, rozpoczyna się romans tych dwojga. Michael olewa szkołę, codziennie przychodzi do Hanny, gdzie się kochają, ale również młodzieniec czyta jej wszelakiego rodzaju książki, gdyż Hanna nie umie czytać ani pisać. Chłopak nie wie za wiele o swojej kochance, poza tym, że pracuje w tramwajach sprawdzając bilety, i że ma huśtawki nastrojów (i to takie dość poważne), jednakże nie przeszkadza mu to jakoś bardzo. Berg zakochuje się w Hannie bez pamieci. Romans trwa kilka tygodni, po czym Hanna tajemniczo znika nie zostawiając Michaelowi żadnej wiadomości.
Mija 8 lat, Berg jest studentem prawa i w ramach seminarium/fakultetów wraz z nauczycielem i innymi studentami uczestniczy w procesie nazistowskich zbrodniarzy. Tam, jako jedną z oskarżonych, dostrzega on Hannę... Dalej opowiadać nie będę ;)


Ogólnie rzecz biorąc film mnie poruszył. Film do za wesołych nie należy, jak to dramat, ale ten wydaje mi się wyjątkowo dobry. Jest oryginalny, 'z pomysłem', a do tego ciekawy. Fanom dramatów zdecydowanie polecam.
Avatar użytkownika
Daimon
Prime
Prime

 
Posty: 761
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 18:13
Kasa: 888.00 4C Points
Lokalizacja: HollyŁódź
Podziękował: 17 razy
Otrzymałe podziękowanie: 39 razy
Wrestler: Shawn Michaels
Tag Team: D-Generation X
Diva: Eve, Ashley Massaro
Gadu-Gadu: 6359251
Punkty reputacji: 65

Re: Filmy

Postprzez Danielsson » 17 stycznia 2010, o 22:26

Ja w weekend zrobiłem sobie tour po kinach. Sobota: Sherlock Holmes reżyserstwa Guya Ritchie'go.

Odpuszczę sobie opowiadanie fabuły, gdyż to można znaleźć na każdej stronie internetowej o kinematografii, więc ograniczę się jedynie do mojego zdania na temat filmu. Niewątpliwie muszę przyznać, że nie poszedłbym na ten film, gdyby: 1) Nie był Guya Ritchie'go. 2) Nie nazywał się 'Sherlock Holmes'. Jestem wielkim fanem twórczości ex-męża Madonny, więc musiałem obejrzeć i to dzieło. Jednak muszę przyznać, że ten film kompletnie różnił się od wcześniejszych jego filmów. Nie była to typowa gangsterska komedia z Jasonem Statham'em i jego licznymi 'fok' typu 'Snatch' albo 'Lock, Stock and Two Smoking Barrels'. Nie był to też film akcji skłaniający do większych przemyśleń typu 'Revolver'. Była to umiejętnie opowiedziana historia najpopularniejszego detektywa świata. Sherlock w tym filmie został jednak pokazany kompletnie inaczej. Postać graną przez Roberta Downey'a Jr. mogę nazwać połączeniem Dr. House'a i Johna Rambo, czyli był to gość, którego drugie imię to Ironia, mógł dowiedzieć się wszystkiego z najmniejszych szczegółów, a i potrafił przywalić. Obok świetnie zagranej roli Downey'a, mieliśmy też Jude'a Law, który zagrał Dr. Watsona. Te postacie tworzyły niesamowity klimat. Był też obowiązkowo wielki czarny charakter, grany przez Marka Stronga - Lord Blackwood. Rola była świetna, aktor jest świetny, naprawdę takich wrogów powinni mieć ci 'dobrzy'. Poza tym film umiejętnie połączył temat okultystycznych zjawisk z rozwojem technologii w czasach akcji. To już jednak trzeba zobaczyć samemu. Z ręką na sercu polecam ten film KAŻDEMU. Udane kino akcji, dobrze spędzone 2 godziny i naprawdę powoduje emocje.

Niedziela: Parnassus reżyserstwa Terry'ego Gilliama.

W twórczość pana z grupy Monty Python się specjalnie nie zagłębiałem, ale postać ś.p. Heatha Ledgera zachęciła nie tylko mnie do obejrzenia tego filmu. Tutaj nie ma co się jednak rozpływać nad geniuszem aktorskim pana Jokera... zagrał swoją rolę udanie, tyle. Postacią jednak, która mnie najbardziej zainteresowała był Tom Waits, grający Pana Nicka. Fascynująca osoba. Był też Verne Troyer, guest host jednego z poprzednich Raw. Z jego postacią związanych było dużo humorystycznych wątków w filmie, ogólnie rzecz biorąc można się było i pośmiać, i z zapartym tchem oglądać poczynania głównych bohaterów. Ten film przedstawia nasz szary świat oraz świat naszych wyobrażeń, marzeń. Jest on pełen kolorów, wyolbrzymień, wręcz jest przekolorowany, przesadzony i kiczowaty. Ale mimo wszystko ten film jest świetną odskocznią od szarej rzeczywistości. Film wydaje się jeszcze lepszy, gdy przypominamy sobie, że mógł w ogóle nie dojść do skutku. Śmierć Ledgera pokrzyżowała plany Gilliamowi, lecz ten jakoś sobie z tym wielkim problemem poradził. Tę samą postać zagrało 4 (!) aktorów. I to nie jakieś no-nejmy, tylko wspomniany Ledger, Johnny Depp, Jude Law oraz Colin Farrell. Zmiany zostały wykonane idealnie i naprawdę nie widać ich dobitnie. Można wręcz rzec, że śmierć Ledgera nic nie zmieniła w realizacji filmu. Wracając ogólnie do filmu, najlepszym przymiotnikiem na określenie go to 'abstrakcyjny'. Jeśli kogoś nie interesuje takie fantasy, niech się nie wybiera. Jeśli jednak ktoś chce zobaczyć na wielkim ekranie coś więcej niż strzelanie, zabijanie i pieprzenie, to film dla niego i również gorąco polecam. :)
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Danielsson
Mod
Mod

 
Posty: 418
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:51
Kasa: 12.00 4C Points
Lokalizacja: Kraków
Podziękował: 36 razy
Otrzymałe podziękowanie: 32 razy
Federacja: TNA
Wrestler: Roode|Scott Hall
Tag Team: Beer! Money!
Diva: A.Love|Trish|Natalya
Gadu-Gadu: 0
Punkty reputacji: 66

Re: Filmy

Postprzez Eddy » 21 stycznia 2010, o 17:39

Rok 2010 ledwo się zaczął, a już mamy wysyp ciekawych tytułów. Zacząłem od Avatara, oczywiście w 3d. Mimo, że nie lubię takich ckliwych historyjek to nowe dzieło Camerona kupiłem całkowicie. Wszystkie szczegóły dopracowane do perfekcji, świat z przyszłości zjawiskowy, a wojna jeszcze nigdy nie była taka piękna. Efekty są genialne, konkurencja została daleko w tyle i widać to doskonale nawet w 2d. Na uwagę zasługuje gra aktorska, bo o dziwo pani Sigourney Weaver (którą obok mojej ukochanej Michelle Rodríguez jako jedyną dobrze kojarzyłem z obsady) na tle innych zaprezentowała się bardzo blado, reszta bardzo ok. Cóż, Avatar to może nie milowy, ale spory krok w rozwoju kinematografii, nastawiony na zarabianie mnóstwa kasy co udało się w 200% W mojej topce filmów niestety się nie znajdzie, ale polecam każdemu kto jeszcze nie widział, ja zaskoczyłem się bardzo pozytywnie.
Jeszcze słówko o widzach w Cinema City. W kinach były takie przeludnienia, że ledwo udało mi się wbić na salę. Musiałem rezerwować bilety przez internet stojąc w kolejce do kasy i to z wyprzedzeniem 5-godzinnym. Udało się jednak zdobyć niezłą miejscówką, oczywiście pełna sala, mnóstwo dzieciaków, obawiałem się, że zamiast oglądać film będą wrzeszczeć, cieszyć ryja i podniecać się jakże niesamowitymi okularami, a tu szok - cisza kompletna, od czasu do czasu szczery, wręcz miły dla ucha śmiech, zero rozmów. Chyba muszę zmienić zdanie o polskich kino maniakach:)

Dziś wracam z Sherlocka Holmes'a i jestem zachwycony. Nie byłem nigdy jakimś szczególnym fanem przygód Sherlocka, ale wersja zaprezentowana w filmie Ritchie'go jest po prostu genialna. Świetny Downey Jr. wpasował się idealnie w rolę legendarnego detektywa, kawał doskonałej roboty odwalił też partnerujący mu Jude Law. Doskonałe kino rozrywkowe, wciągające i z pomysłem. Końcówka zapowiada kontynuację, której już nie mogę się doczekać. Bardzo zabawne i przede wszystkim z klasą, więcej takich adaptacji!

Do obejrzenia został mi jeszcze Parnassus, aczkolwiek wydaje mi się, że będzie on mocno przereklamowany (zwłaszcza rola sakralizowanego wręcz Ledgera) i adaptacja serii książek, na których się wychowałem, czyli Mikołajek, ale obawiam się, że w przeciwieństwie do książki, film będzie dużo bardziej łagodny i ocenzurowany. Z tego też powodu nie jestem pewien czy wybiorę się na to do kina, cholernie boję się zawodu.
Obrazek

Obrazek
Avatar użytkownika
Eddy
Administrator
Administrator

 
Posty: 612
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:00
Kasa: 847.00 4C Points
Podziękował: 17 razy
Otrzymałe podziękowanie: 50 razy
Federacja: WWF
Wrestler: Chris Jericho
Tag Team: F.I.S.T
Diva: Sara Del Rey
Gadu-Gadu: 12319266
Punkty reputacji: 81

Re: Filmy

Postprzez Gabislaw » 23 stycznia 2010, o 11:46

Ostatnio zagłębiam się w klasykę westernów, dopiero teraz zrozumiałem, jak świetny jest ten rodzaj filmów.

"The reason? The gold!"

Zaczęło się od przypadkowego buszowania po YT w celu wyszukania jakiegoś fajnego filmu. Los chciał, że trafiłem akurat na trailer filmu "The good, The Bad, The Ugly", który niesamowicie mi się spodobał. Uważałem filmy o dzikim zachodzie jako nudne i przewidywalne, jednak ten zwiastun jest niesamowity, jak całe dzieło Leone zresztą. Świetne połączenie muzyki z obrazem. Jeśli kogoś zaciekawiłem tym filmem - uprzedzam oglądanie trailera na własną odpowiedzialność, zawarte w nim jest dość sporo spoilerów kluczowych momentów.


Ale przejdźmy do samego filmu - bohaterami filmu są trzej mężczyźni: Zły (Angel Eyes) - bezwzględny łowca nagród, Brzydki (Tuco) - wielokrotny przestępca i Dobry (Blondie) - łowca głów z zasadami. Wszyscy trzej usiłują dotrzeć do ukrytego przez wojsko skarbu. Sam początek filmu może zwykłego, przeciętnego kinamaniaka troszkę przynudzić - wędrówki przez pustynię, wizyty w róznych domach. Natomiast tak od połowy filmu to jest za przeproszeniem istny rozpierdol. Ciągle jakieś zwroty akcji, towarzysząca nam muzyka niesamowicie zgrywa się z opowieścią na ekranie. Warto zaznaczyć doskonałą grę aktorską głównych bohaterów - Clint Eastwood bardzo fajnie utożsamiał się z postacią cichego rewolwerowca "z klasą". Cechą odznaczającą Sergio Leone od innych reżyserów z jego branży był brak jednoznacznego pozytywnego bohatera, co oznacza, że "Blondie" grany własnie przez Eastwooda nie był taki cukierkowy. Dam coś na przykładzie wrestlingu - Jeff Hardy i Stone Cold. Oboje są face'ami, jednak odbiera się ich zuuuuuupełnie inaczej. Lee Van Cleef grał typowego, heelowego bandytę, badassa... Angel Eyesa. "When I'm paid, I always follow my job through" - jego główne motto. Postać Eliego Wallacha - Tuco była takim tweenerem, raz zachowywała się w porządku, raz coś jej odbijało. Pewne jest jednak, że była zabawna i głupkowata.
Zdjęcia również robią wrażenia, można naprawdę poczuć klimat dzikiego zachodu.
Końcowy pojedynek... wręcz epicki. Przedłużany ile się da, zbliżenia na oczy, na kabury od pistoletów, znów na oczy, potem ujęcie z daleka... coś niesamowitego. Całemu starciu towarzyszy również wspaniała otoczka dźwiękowa. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć samą końcówkę (czego zdecydowanie nie polecam) to zapraszam na youtube.

Troszkę o wcześniej wspomnianej muzyce. Już na samym początku seansu wita nas główna muzyka towarzysząca nam praktycznie przez cały czas. Myślę, że powinniście skojarzyć, bo melodia jest dość znana:

Prześwietny kawałek, znany za pewne coponiektórym fanom zespołu Metallica, a także wrestlera sceny niezależnej, Eddiego Kingstona - Ecstasy of Gold w filmie gra tylko jeden raz, ale za to w kluczowym momencie, świetnie wpasowuje się do rozgrywanych na ekranie wydarzeń.

Muzyka z ostatniego pojedynku opisywanego przeze mnie troszkę wcześniej:


Słówko podsumowania całego filmu: arcydzieło! Najlepszy film, jaki oglądałem w moim całym życiu. Prawie 3 godziny świetnego kina. Tego się po prostu nie da wyrazić słowami... kto nie widział tego utworu, ten tak naprawdę nie wie, co oznacza zwrot "świetny film" ;) .

When a man with a .45 meets a man with a rifle, the man with a pistol will be a dead man.

"Dobry, zły i brzydki" tak mnie zachwycił, że postanowiłem sięgnąć po inną, pierwszą część tzw. "Dolarowej trylogii" Sergio Leone - "A Fistful of dollars". Samotny wędrowiec przybywa do miasteczka leżącego przy granicy z Meksykiem. Zastaje tu dwie rodziny przemytników, które się zwalczają. Postanawia wkroczyć do gry... Dobra część na rozpoczęcie przygody z westernami - trwa "tylko" 1,5 godziny, jest więcej strzelanin niż w TGTBTU. Całość jest o wiele bardziej humorstyczna od części trzeciej opisywanej przeze mnie wcześniej, rewolwerowiec grany przez Clinta często rzuca jakimiś ironicznymi, "czarnymi" żartami.
Spoiler: pokaż
[Do grabarza, przed strzelaniną] Przygotuj trzy trumny.
[Po strzelaninie, również do grabarze] Moja pomyłka: cztery trumny.

Niestety, przynajmniej w moim przypadku muzyka nie wpada tak bardzo w ucho. Co prawda dobrze zgrywa się z obrazem na ekranie, ale "nie gra mi cały czas po głowie", jak w przypadku muzyki, którą mam nadzieję, że już przesłuchaliście.
Zwrotów akcji, jak to już zwykło w westernach bywać jest sporo.
Końcowy pojedynek, podobnie jak w opisywanym wcześniej filmie - PRZEŚWIETNY.
Spoiler: pokaż
Koleś ze strzelbą strzela do głównej postaci w serce. Bez skutku, Joe się podnosi. Próbuje drugi raz - efekt ten sam. Próbuje jeszcze kilka razy, po czym się poddaje. Charakter grany przez Eastwooda przerzuca swoje charakterystyczne poncho za siebie, widzimy kawałek jakiegoś metalu na jego klatce piersiowej - skonstruował coś w rodzaju kamizelki kuloodpornej.

Warto było czekać na tą scenę przez cały film.

Całość wyszła bardzo dobrze, aczkolwiek słabiej od "The Good, The Bad, The Ugly". Warto również zaznaczyć, że jest to remake.

When the chimes end, pick up your gun. Try and shoot me, Colonel. Just try it.

"For a few dollars more" to druga część "dolarowej trylogii", a także ostatnia, która została mi do obejrzenia. Na początku pozytywny zaskok - Lee Van Cleef gra w filmie! Bardzo dobrze udało mu się wczuć w rolę Angel Eyesa. Tym razem grał jednak "tego dobrego".
Pułkownik Douglas Mortimer i tajemniczy, małomówny Manco trudnią się tą samą profesją - są łowcami nagród. Gdy z więzienia ucieknie groźny bandzior przezwiskiem Indio, obaj panowie staną do polowania na tę cenną a niebezpieczną zdobycz, co nieuchronnie doprowadzi do konfrontacji między nimi, wszystko zaś wskazuje że konieczna będzie współpraca. Właściwie w opisie zostało juz cała fabuła opowiedziana, przynajmniej ta część spoiler-free. Oczywiście główne postacie były świetne wykreowane, a także grane.
Muzyka tym razem powraca już, że tak powiem "do mojej głowy" ;) Świetnie skomponowana przez najprawdopodobniej najwybitniejszego twórcę muzyki filmowej - Ennio Morricone.
Zastosowany został bardzo ciekawy patent - "Kiedy muzyka się skończy, spróbuj mnie zastrzelić". To właśnie słowa głównego bandziora z filmu, Indio, który posiadał zegarek z melodyjką. Kiedy się kończyła, dawał szansę, by się zastrzelić.
Przywykłem już, że reżyser opisywanych przeze mnie westernów robi świetne końcowe pojedynki. W tym przypadku nie było inaczej. Rzekłbym nawet, że równie epicko, co w części trzeciej.
Spoiler: pokaż
Pułkownik Douglas Mortimer i El Indio spotykają się na pustkowiu. Ten drugi wypowiada przytoczone troszke wyżej słowa - "Kiedy muzyka się skończy, spróbuj mnie zastrzelić". Muzyka gra, lecz przerywa ją ten sam dźwięk, z innego zegarka. Pojawia się Manco, bezimienny rewolwerowiec grany przez Clinta Eastwooda. To on będzie pełnił tutaj rolę sędziego w pojedynku między pyłkownikiem, a bandziorem. Po wygranej przez Mortimera strzelaninie, podczas dzielenia się pieniędzmi mówi mu, że są mu niepotrzebne. Bierze tylko zegarek, w którym widnieje podobizna jego zabitej siostry i odchodzi w stronę zachodzącego słońca. Wzruszyłem się w tym momencie :)


Troszkę muzyki...
Główna ścieżka do filmu:


Hipnotyzująca wręcz muzyka z zegarka


Ogólnie film wyszedł odrobinę słabiej niz TGTBU, aczkolwiek lepiej niż FoD. Kolejne, udane spędzone 2 godziny.


Polecam każdy z opisywanych filmów, powoli przymierzam się też do obejrzenia "Mściciela", "Rio Bravo" i "Dawno temu na dzikim zachodzie". :)
Avatar użytkownika
Gabislaw
User
User

 
Posty: 136
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:52
Kasa: 7.00 4C Points
Podziękował: 3 razy
Otrzymałe podziękowanie: 4 razy
Wrestler: Mick Foley|RVD
Tag Team: Rock 'n sock
Gadu-Gadu: 0
Punkty reputacji: 12

Re: Filmy

Postprzez Daimon » 30 stycznia 2010, o 11:35

Z serii "Co dziś obejrzymy na Canal+...?"

Max Payne


Jakimś cudem nie widziałem wcześniej tego filmu. Włączyłem go co prawda, jak już minęło z 25min filmu, ale szło jakoś skumać co i jak.
Przyznam się szczerze, że oczekiwałem po kinowej wersji Max'a Payne'a po prostu ekranizacji gry, zwłaszcza części pierwszej, która była nieporównywalnie lepsza od jej następczyni. W filmie brakowało mi kluczowych postaci, pojawiły się tylko nieliczne... Pojawił się natomiast motyw narkotyku Valkyria, zabójstwo żony i dziecka głównego bohatera. Klimatu dodawał bez przerwy padający śnieg, który był również wszechobecny w pierwszej części gry.
Jedną z rzeczy, na których się zawiodłem, były akcje typu 'bullet-time', a właściwie ich brak. Rzecz tak charakterystyczna dla serii Max Payne, w filmie pojawiła się dwa, może trzy razy. Kolejnym przesadzonym elementem były te schizy bohaterów po zażyciu narkotyku, czyli płonące niebo, latające po niebie Walkirie itd. Dodawało to jakiegoś tam klimatu filmowi, ale to nie było to, czego oczekiwałem, jak dla mnie zbędny element. Ostatnią z rzeczy był główny bohater. Max w grze miał świetne teksty, przemyślenia, filozoficzne podejście, a w filmie mi tego zdecydowanie brakowało...
Avatar użytkownika
Daimon
Prime
Prime

 
Posty: 761
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 18:13
Kasa: 888.00 4C Points
Lokalizacja: HollyŁódź
Podziękował: 17 razy
Otrzymałe podziękowanie: 39 razy
Wrestler: Shawn Michaels
Tag Team: D-Generation X
Diva: Eve, Ashley Massaro
Gadu-Gadu: 6359251
Punkty reputacji: 65

Re: Filmy

Postprzez piter737 » 30 stycznia 2010, o 11:49

@up

Generalnie największą porażką tego film był aktor grający Max'a. On zrobił z tego filmu coś na gust czarnej komedii, bardzo brakowało mi tego charakterystycznego dla gry klimatu noir. Oprócz tego czuć tam kunszt reżyseski samego Bolla, choć to nie jego film. Generalnie długo się dziwiłem jak można spieprzyć taką licencję...
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
piter737
Lie, cheat, steal
Lie, cheat, steal

 
Posty: 423
Dołączył(a): 30 grudnia 2009, o 14:26
Kasa: 29.00 4C Points
Lokalizacja: Kielce
Podziękował: 14 razy
Otrzymałe podziękowanie: 10 razy
Federacja: DDW
Wrestler: Sting,Davey Richards
Tag Team: MMG/American Volves
Diva: Rosa/Velvet
Gadu-Gadu: 7427103
Punkty reputacji: 6

Re: Filmy

Postprzez Sejbla » 3 lutego 2010, o 22:21

Stała się rzecz niezwykła. Cameron dokonał prawdziwego filmowego cudu. Jego Avatar zarobił do tej pory 2 mld zielonych. Co to oznacza? Że wkrótce po zderzeniu z humanoidalną, niebieską górą lodową Titanic osiadł na dnie. Aż się wierzyć nie chce. <shock>

I w ramach relaksu. Kto oglądał najnowsze dzieło ojca Terminatora zapewne pamięta scenę, w której Jake i ta niebieska kocica pod świecącą wierzbą czule się obejmują, głaszczą i mają ochotę zrobić coś, czego im robić nie wolno. Bynajmniej nie z powodu jakiegoś okrutnego defektu Jake’a tudzież humorów niebieskoskórej pannicy. Po prostu jakiś wąsaty, spocony i bardzo bogaty pan w garniturze wymachując pokaźniej wielkości tablicą z wymalowanym oczojebnym napisem „PG 13! PG 13!” dał Cameronowi wystarczający powód do ograniczenia swawoli swoim kochankom (chciałem tu napisać komputerowym ludzikom, ale doszedłem do wniosku, że wersja przed nawiasem brzmi cokolwiek zabawnie ;p). Scena seksu (chyba nikt nie sądził, że chodzi o wspólne gotowanie?) została jednak nakręcona. A teraz złapcie się czegoś mocno i wstrzymajcie oddech. Oto bowiem ja, Sejbla, znalazłem w sieci tę scenę.

http://www.newgrounds.com/portal/view/524391

<rotfl3>
Avatar użytkownika
Sejbla
User
User

 
Posty: 22
Dołączył(a): 3 stycznia 2010, o 22:44
Kasa: 4.00 4C Points
Podziękował: 0 razy
Otrzymałe podziękowanie: 7 razy
Federacja: WWE
Wrestler: The Undertaker
Tag Team: BoD
Gadu-Gadu: 0
Punkty reputacji: 1

Re: Filmy

Postprzez Sajd » 16 lutego 2010, o 20:51

W ferie znalazłem trochę czasu i wybrałem się do kina na tak zachwycany przez wszystkich film pt. Avatar. Sala kinowa, bodajże największa w Katowickim kinie Cinema City nie równała się nawet z ekranem w Berlińskim I-Maxie (ekran był tak wielki, że patrząc się w środek ekranu, widziałem tylko ten ekran, a nie tak jak to jest w polskim kinie jakieś ściany itp.) To bardzo mi przeszkadzało w oglądaniu tego "filmu" w trójwymiarze. Dam tu przykład sceny gdzie latały jakieś tam żyjątka i się urywały na czarnym tle. Niby taki detal aczkolwiek mi to troszeczkę przeszkadzało. To zacznijmy od tego, że już trochę czasu minęło i większość co pamiętam to to że dupa mnie bolała po prawie trzygodzinnym filmie. :) Gra aktorska powiem szczerze że mnie nie powaliła na kolana, ale nie o to chodziło w tym filmie. Tutaj chodziło o efekty. Efekty które były w każdym calu perfekcyjne. To właśnie tym Cameron kupił ludzi. To właśnie na tym zarobił kasę, bo przecież o to mu chodziło robiąc tą produkcję. Ostatnio widziałem fragment jakiejś sceny w telewizji, całość wyglądała jak dobra animacja. Ale osobiście mnie ta animacja nie powala. Oczywiście cały film ma głębszy przekaz ale nie będę się nad tym tutaj zastanawiał i wywodził ale moim zdaniem tego "dzieła" nie można zaliczyć do filmu, bynajmniej w moim odczuciu, nie wiem do czego to można byłoby zaliczyć bajki, kompletnie coś nowego.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika
Sajd
Mod
Mod

 
Posty: 1105
Dołączył(a): 3 stycznia 2010, o 18:16
Kasa: 339.99 4C Points
Lokalizacja: Szczecin
Podziękował: 2 razy
Otrzymałe podziękowanie: 19 razy
Federacja: WWE
Wrestler: Shawn Michaels
Tag Team: AMW
Diva: Alicia Fox ; ***
Gadu-Gadu: 2372670
Skype: jerichoholic08
Punkty reputacji: 14

Re: Filmy

Postprzez Luxier » 21 lutego 2010, o 15:04

Obejrzałem sobie wczoraj dzieło studia WWE Film "The Marine 2" w którym role główną zagrał znany skądinąd nam Ted Dibiase.
Cóż o filmie powiedzieć można? Rewelacji nie było ale film się przyjemnie oglądało. Ted pokazał nam nawet kilka dropkicków :D
Film ten to typowy amerykański film akcji w którym super wyszkolony Marines rozpierdziela wszystko i wszystkich, unika kul, podnosi się po zawaleniu jaskini na niego i parę innych akcji przez które główny bohater był niezniszczalny, ale to chyba normalne w tego typu filmach, w których nigdy nie kończą się magazynki :D
Wiadomo film niskobudżetowy, można się do wielu rzeczy doczepić, ale jak ma się ochotę na prostą rąbaninę na odchamienie, a nie film dający do myślenia zdecydowanie polecam.

3+/5
plus za młodego DiBiasego który nawet niezłe zagrał i jego rola mi się spodobała.
Obrazek
Lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach
Obrazek
Avatar użytkownika
Luxier
User
User

 
Posty: 278
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:26
Kasa: 129.00 4C Points
Lokalizacja: Tomaszów Maz.
Podziękował: 30 razy
Otrzymałe podziękowanie: 8 razy
Federacja: TNA
Wrestler: |Angle|CM|Anderson|
Tag Team: MEM
Diva: Angelina :*
Gadu-Gadu: 8930826
Punkty reputacji: 13

Re: Filmy

Postprzez IIL » 21 lutego 2010, o 16:59

Ostatnie filmy, które miałem okazję oglądać :

Rzeźnia na szynach / The Train : Tytuł mówi sam za siebie - tj. denny pomysł na horror ostatnich lat, czyli zero psychologicznych zagrywek, które naprawdę straszą. Zamiast tego widok tortur rodem z filmów takich, jak Hostel czy Piła. Niby nic ciekawego, ale jako, że horrory, to mój ulubiony gatunek filmów, do tego nie wiem dlaczego, ale lubię podróżować pociągiem w nocy, całość miała klimat. Dało się obejrzeć do końca, ale wiele rzeczy było przesadzonych. Ocena : 4/10.

Droga bez powrotu 3 / Wrong Turn 3 : Pierwsza część podobała mi się bardzo. Trzymała w napięciu od początku do końca i ogólnie uznać można ją w moim mniemaniu za majstersztyk. Dwójka była takim średniakiem, podobnie trójka. Chociaż bardziej przekonała mnie trzecia odsłona. Film, jak to film - oczywiście na początku pokazują jakieś cycki, tudzież seks, następnie tą parę mordują i już wiadomo o co chodzi. Fabuła nieco lepsza od poprzedniej edycji, tj. tutaj mieliśmy do czynienia z zbiegami więziennymi, których auto przewożące ich do innego miejsca odsiadki zostało zepchnięte z drogi przez mutanta zamieszkującego tamte okolice. Więźniowie nie bali się tak bardzo jak poprzednicy i ogólnie stawiali większy opór. Do pooglądania - ale to może dlatego, że ja lubię takie produkcje. :P Ocena : 5/10.

Wysyp żywych trupów / Shaun of the Dead : Komedia. Uwielbiam filmy o zombie, także w końcu dorwałem w ręce tę produkcję. Ogólnie polecam - sporo śmiesznych momentów i nawet fajna fabuła. Można się pośmiać, na strach nie ma co liczyć. Ocena : 5/10.

Efekt Motyla 3 / Butterfly Effect 3 : Poprzednie edycje były świetne. Zarówno dwójka, jak i jedynka porwały mnie ze sobą i przeżywałem akcję z aktorami. Mało który film wyzwala takie emocje. Trzecia odsłona niestety nie dorównała poprzednikom nawet w połowie. A szkoda, bo przeczytałem przed obejrzeniem wiele recenzji mówiących o tym, że jest nawet dużo lepsza od poprzedników... oO Niestety, pomaganie policji w rozwikłaniu różnych spraw przy korzystaniu z tego 'talentu' niezbyt mi się spodobało. Chociaż z drugiej strony - czy oglądanie po raz kolejny, jak ktoś marnuje sobie życie z tego powodu nie byłoby nudzące ? sam nie wiem. W każdym bądź razie całość nie przemówiła do mnie - a szkoda. Zawiodłem się. Ocena : 3/10.

28 tygodni później / 28 weeks later : Po wyborowej jedynce (28 dni później), postanowiłem zarzucić dwójkę od razu, gdy tylko dowiedziałem się o jej istnieniu. Niestety - nie było to już to samo. Koncepcja wirusa, który zamienia ludzi w agresywne istoty żądne krwi (prawie, jak zombie) ciągle cieszy, ale niestety nie ma porównania z poprzednią częścią. Ocena : 3/10.

Oglądał ktoś może REC 2 albo Paranormal Entity, kontynuacje najstraszniejszych filmów ostatnich lat ?
Obrazek
Obrazek
Obrazek


Trening czyni rzemieślnika, mistrzem trzeba się urodzić.
Avatar użytkownika
IIL
Phenomenal One
Phenomenal One

 
Posty: 529
Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:44
Kasa: 920.00 4C Points
Lokalizacja: Gliwice
Podziękował: 32 razy
Otrzymałe podziękowanie: 18 razy
Federacja: TNA
Wrestler: AJ Styles
Tag Team: Steiner Brothers
Diva: Velvet Sky
Gadu-Gadu: 10016327
Punkty reputacji: 25

Re: Filmy

Postprzez Whitedruid » 22 lutego 2010, o 11:22

Oglądał ktoś może REC 2


Ja oglądałem Rec 2. Choć nie oglądałem jedynki :D
Film znajduję się w tej samej scenerii, tylko, że nie ma już ekipy strażaków, a ekipa komandosów, na czele której stał człowiek z jakiegoś tam ważnego wydziału, który okazał się... a nie, nie powiem :) I to właśnie ta osoba wie co chce, czego szukać, i czym jest owy wirus. Zadaniem grupy jest odnalezienie dziewczynki, od której zaczęło się zakażenie, oraz wyniesienie z domu jej krwii. Ważne jest też to, że z domu nie może wyjść nikt, dopóki owej fiolki krwii nie znajdą...
Film jak na horror dosć straszny, ale nie było takiego ciągłego budowania atmosfery, jak w Paranormal Activity. Było wiele strasznych scen, odrażających widoków. Rozwiązanie zagadki, czym jest wirus dla niektórych może być raczej zawodzące, ale mi tam to nie przeszkadzało. Ogólnie mówiąc film ciekawy, choć w niektórych momentach przewidywalny... Podobno nie tak straszny jak jedynka, ale warto obejrzeć :)

Paranormal Entity

To jakaś kontynuacja Paranormal Activity?
Obrazek

ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
Whitedruid
Raven fan
Raven fan

 
Posty: 429
Dołączył(a): 24 grudnia 2009, o 12:00
Kasa: 843.00 4C Points
Lokalizacja: Zabrze
Podziękował: 17 razy
Otrzymałe podziękowanie: 44 razy
Federacja: TNA
Wrestler: Raven, Taker
Tag Team: MCMG
Diva: Angelina Love
Gadu-Gadu: 7310382
Punkty reputacji: 53

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kultura

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron