Pulp Fiction - tytuł, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Jako, że oglądałem do kilka lat temu i do końca nie kojarzyłem faktów z tego filmu, postanowiłem przybliżyć sobie tą pozycję. Zdaję sobie sprawę, że jest to trudny film - przeplatające się wątki, itp. i trzeba nad tym trochę pomyśleć, aby dojść do jakichś klarownych wniosków, ale niesie mi się na język tylko jedno słowo : overrated. Dochodzę do wniosku, że całość zasłynęła tylko dlatego, ponieważ zawierała dość dużo wulgarnych tekstów (często rzeczywiście rozbawiających, btw.) oraz bez większej krępacji pokazywano narkotyki : sposób użycia, skutki, itp. Nie jestem do końca pewny, ale czegoś takiego wcześniej chyba nie było. Ogólnie : 3/10. Chociaż czasu raczej nie zmarnowałem.
Obcy : 8 pasażer Nostromo - klasyka. Widziałem to kilka razy i postanowiłem ponownie się za to zabrać. Był klimat, ale nie przypadł mi do gustu tytułowy alien - nie miał takich zdolności lokomocyjnych, jak w późniejszych częściach, często przy jakichś zbliżeniach wyglądał po prostu jak wieszak, co nastrajało bardziej do śmiechu, niż strachu. Mimo to - jest protoplasta kultowej serii, która mimo upływu lat wciąż potrafi wciągnąć. Całość ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko i takie ówczesne podróbki, jak "Pandorium" nie sięgają jej do pięt. 8/10.
Obcy 4 : Ocalenie - Ostatnia część alienów, występujących w "singlu". W zasadzie, to wróciłem do niej szybciej niż do jedynki i może dlatego doznałem takiego "porażenia", jeżeli chodzi o wykonanie postrachów w obu filmach - ale nie ma się czemu dziwić, w końcu dzieli je ponad 25 lat różnicy. Scenariusz pewnie wg. wielu może wydawać się naciągany, ale mi akurat specjalnie nie przeszkadzał. Kolejna już kontynuacja oddała klimat poprzednich edycji. 6/10.







Słynna gangsterska saga. Akcja opowieści rozpoczyna się w 1922 roku, kiedy Noodles (Robert De Niro) poznaje Maxa (James Woods). Chłopcy zaczynają się przyjaźnić. Po kilku latach kierują własnym gangiem.
Epicka opowieść Sergio Leone dziś uważana jest za jedno z najważniejszych dzieł w historii kinematografii, choć w czasach, w których wchodziło na ekrany, uznawane było za najgorszy film roku. Prawie 4 godziny seansu nie poszły na marne. Zaraz po obejrzeniu, czułem się jakby film ten trwał co najmniej 2 razy krócej. Po wielu przeczytanych opiniach na temat na temat ostatniego dzieła w dorobku Leone, zarówno tych pochlebnych, jak i tych mniej, postanowiłem w końcu się za to wziąć. I nie żałuję ani sekundy poświęconej na to przedsięwzięcie. Film ten jest idealną mieszanką gatunku gangsterskiego i dramatu, lecz przede wszystkim, jak już w swoich filmach przyzwyczaił mnie Sergio - jest on EPICKI i ŻYCIOWY. Momenty wesołe, sielankowe przeplatają się z tymi drastycznymi i okropnymi. Nie brak tu, jak przystało na dramat z prawdziwego zdarzenia, wstrząsających momentów takich jak gwałty, bójki, strzelaniny, zemsty. Główne postacie grane przez De Niro i Woodsa były bardzo wyraziste i tragiczne. Aż dziw, żaden z aktorów nie dostał nominacji do Oskarów (nie wspominając już o tym, że w ogóle "Dawno temu w Ameryce" nie miało żadnej nominacji...). Wszystkiego dopełnia fenomenalna (jak zwykle) muzyka Ennio Morricone w najlepszych latach jego kariery.
Niekwestionowane arcydzieło. Tyle mogę powiedzieć. Film o niezwykłym klimacie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam przede wszystkim fanom wychwalanego "Ojca Chrzestnego". Nie tylko ze względu na tematykę i fabułę. Najwięcej smaczku dodaje tutaj fakt, że do ekranizacji powieści Puzo jako pierwszy przymierzany był właśnie Sergio Leone.
10/10

Brett McBain szykuje wspaniałą ucztę ku czci mającej właśnie przyjechać, świeżo poślubionej żonie. Jednakże zdesperowani bandyci zabijają jego oraz trójkę dzieci. Jak się okazuje za tym wszystkim stoi niejaki Frank, jeden z bandziorów związanych z koleją, która zamierzała zbudować tutaj swój trakt. Pomocy wdowie Jill udziela tajemniczy człowiek zwany Harmonijką.
Był gangsterski dramat, jest i western, zostajemy jednak przy tym samym reżyserze. Na początek krótka historia: po wielkim sukcesie "Dolarowej Trylogii", którą recenzowałem bodajże stronę lub dwie temu, Sergio Leone postanowił nakręcić pierwszy w swojej karierze film gangsterski - "Dawno temu w Ameryce", którego recenzję macie z kolei troszkę wyżej
Fani tego reżysera byli jednak mocno tym faktem zawiedzieni. Zaprotestowali, wysyłali do niego masę listów, w których pisali, że pozwolą mu nakręcić "Once upon a time in America" dopiero, gdy zrobi kolejny western. Leone zgodził się. Mało tego - postanowił wydać kolejną trylogię, zwaną "Amerykańską", która miałaby opowiadać właśnie o historii tego państwa. Rozpoczynałaby się ona na "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie", następnie byłoby "Za garść dynamitu" (którego niestety nie dane było mi jeszcze obejrzeć), a kończyłaby się właśnie na "Dawno temu w Ameryce".
Jeśli chodzi o film to właściwie tak, jak przy okazji każdego dzieła Włocha: dla przeciętnych nuda, dla wymagających uczta. Fabuła rozwijała się powoli, podobnie jak w niektórych walkach wrestlingowych, zazwyczaj uważanych za najlepsze: na początku trochę submissionów, gierek psychologicznych, a potem zaczyna się ostry brawl i spotfest. Początek mógł ludzi, którzy westernami się nie interesuję trochę zanudzić, lecz ostatnia godzina filmu przypadnie do gustu KAŻDEMU. Aktorzy po raz kolejny dobrani wzorcowo - Bronson w roli "Harmonijki" sprawuje się wspaniale. Jego mimika, sposób mówienia, zachowanie idealnie pasują do najprawdopodobniej najbardziej tajemniczej postaci w historii kinematografii. Fonda zagrał równie fenomenalnie w - uwaga - JEDYMEJ "CZARNEJ" ROLI W JEGO KARIERZE! Wielka szkoda, wydawałoby się, że Henry jest do tego wprost stworzony. Przeszywające spojrzenie, podobnie jak w przypadku Charlesa - sposób mówienia i mimika naprawdę zasługują na stojące owacje. Muzykę do filmu skomponował niezawodny Ennio Morricone, więc o jej jakości wspominać raczej nie muszę, ale powiem, że soundtrack do filmu jest tak samo interaktywną jego częścią, jak postacie, czy lokacje.
Podsumowując, kolejne fenomenalne dzieło S.L., i jednocześnie jeden z lepszych filmów który dane mi było obejrzeć. Krótka piłka - 10/10

Druga część horroru [Rec] zaczyna się w chwili, gdy funkcjonariusze hiszpańskiej jednostki antyterrorystycznej GEO wraz z lekarzem wchodzą do domu opanowanego przez ludzi zarażonych nieznaną odmianą wirusa, przez którego stają się żądnymi krwi bestiami. Cała akcja jest nagrywana przez kamerki, które maja agenci. Ich cel to przejęcie kontroli w budynku.
Po świetnej jedynce czekałem ponad pół roku, by wreszcie obejrzeć część drugą. Na początku miałem iść do kina, jednak ten plan nie wypalił. Następnie miałem "załatwić sobie" z internetu - wtedy nie było jednak żadnych napisów, nawet angielskich. Ostatecznie zaliczyłem ten film ze 3 tygodnie temu. I...
OGROMNIE się zawiodłem. Liczyłem na kontynuację w tym samym stylu, w którym zrobiona była część pierwsza. Tutaj jednak nie mieliśmy ani żadnego klimatu, ani jump scenek, ani tak na prawdę niczego fajnego, czy też intrygującego. Jedyne, co ratuje ten film to sceny egzorcyzmów, które były bardzo dobre, no i bądź co bądź - poprzednia część, która wypadła o wiele korzystniej. Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, i co za tym idzie, rozwiązanie zagadki całej "śmierci" reporterki.
Ogólnie tragedii nie było, ale spodziewałem się czegoś o wiele lepszego. Powiedzmy... 5/10.
Jako iż powoli kończę oglądać całą filmografię Sergio Leone, następną moją ofiarą będzie najprawdopodobniej najlepsza gwiazda filmowa w historii, i jednocześnie mój ulubiony aktor - Clint Eastwood. Jak na razie zdążyłem obejrzeć w jego reżyserii tylko "Gran Torino" i "Sztandar Chwały" - oba filmy bardzo dobre, choć ten pierwszy w mojej opinii wyszedł o wiele ciekawiej (9/10).Na kompie siedzi już "Bez Przebaczenia". Będzie się działo


Milcz, niewierny!!
Żeby Clint żył jeszcze co najmniej dwa razy tyle lat, ile już przeżył, powiększając przy tym swój dorobek doskonałych filmów. Najjaśniejsza gwiazda w Hollywood ever!

Pokaż mi te szklane domy, bym wiedział, że się mylę...
Filmy
Posty: 68
• Strona 4 z 5 • 1, 2, 3, 4, 5
Re: Filmy



Trening czyni rzemieślnika, mistrzem trzeba się urodzić.
-

IIL - Phenomenal One

- Posty: 527
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:44
- Kasa: 920.00 4C Points
- Lokalizacja: Gliwice
- Podziękował: 32 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 18 razy
- Federacja: TNA
- Wrestler: AJ Styles
- Tag Team: Steiner Brothers
- Diva: Velvet Sky
- Gadu-Gadu: 10016327
- Punkty reputacji: 25


Re: Filmy
Pręgi
Pierwszy raz widziałem ten film chyba w gimnazjum, kiedy cała szkoła szła to obejrzeć w ramach warsztatów czy coś. A jakos ostatnio chodził mi ten film po głowie, toteż go pobrałem i obejrzałem.
Głównym bohaterem filmu jest Wojciech (Michał Żebrowski), który opowiada o swoim dzieciństwie. Ukazuje nam się obraz Wojtka za czasów, gdy chodził do podstawówki. Jego matka nie żyje, a ojciec... jest surowym ojcem. Znęca się nad synem zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Po pewnym okresie Wojtek ucieka z domu. Wracamy do 'czasów obecnych', kiedy to Wojciech jest dorosłym mężczyzną, instruktorem wspinaczki górskiej. Niestety, jako dorosły człowiek przejawia te same cechy charakteru, co jego ojciec...
Pręgi to oczywiście dramat. Do mnie ten film trafił, zwłaszcza poruszyła mnie końcówka, której wam zdradzać nie będę. Nie jest to jakoś łolaboga nie wiadomo co, ot taki niszowy dramat.
Pierwszy raz widziałem ten film chyba w gimnazjum, kiedy cała szkoła szła to obejrzeć w ramach warsztatów czy coś. A jakos ostatnio chodził mi ten film po głowie, toteż go pobrałem i obejrzałem.
Głównym bohaterem filmu jest Wojciech (Michał Żebrowski), który opowiada o swoim dzieciństwie. Ukazuje nam się obraz Wojtka za czasów, gdy chodził do podstawówki. Jego matka nie żyje, a ojciec... jest surowym ojcem. Znęca się nad synem zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Po pewnym okresie Wojtek ucieka z domu. Wracamy do 'czasów obecnych', kiedy to Wojciech jest dorosłym mężczyzną, instruktorem wspinaczki górskiej. Niestety, jako dorosły człowiek przejawia te same cechy charakteru, co jego ojciec...
Pręgi to oczywiście dramat. Do mnie ten film trafił, zwłaszcza poruszyła mnie końcówka, której wam zdradzać nie będę. Nie jest to jakoś łolaboga nie wiadomo co, ot taki niszowy dramat.
-

Daimon - Prime

- Posty: 760
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 18:13
- Kasa: 873.00 4C Points
- Lokalizacja: HollyŁódź
- Podziękował: 17 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 38 razy
- Wrestler: Shawn Michaels
- Tag Team: D-Generation X
- Diva: Eve, Ashley Massaro
- Gadu-Gadu: 6359251
- Punkty reputacji: 65



Re: Filmy
Skok
Dramat, Kryminalny - Jak na moje bardzo fajny i ciekawy film. Mnie osobiście wciągnął od początku do końca. W filmie mniej więcej, chodzi oto, iż Joe Moore jest złodziejem, posiada sporo kaski w banku itp. Joe nie może, liczyć na emeryturę, ponieważ jego szef, każe mu zrobić wykonać skok. Pomagają mu, w tym jego starzy przyjaciele - jego współpracownicy (też złodzieje), oraz żona i siostrzeniec, o ilę się nie mylę. Najmłodszy ze stawki, czyli siostrzeniec, ma być poddany próbie lojalności i gdy w końcu dochodzi do skoku okazuje się, że próbuje on okraść Joe'a i jego współpracowników, razem z żoną Morre'a. Joe jednak jako wspaniały złodziej ułożył tak plan, że za pierwszym razem siostrzeniec zamiast ukradł - śrubokręty, a za drugim razem doszło do strzelaniny, ponieważ pojawił się szef i to Joe, oraz jeden ze wspólników (murzyn) wyszli z niej cało. W międzyczasie w domu szefa został zabity drugi wspólnik. I trzecia próba kradzieży była pod koniec filmu, ale to już sami zobaczcie. 8/10
Dramat, Kryminalny - Jak na moje bardzo fajny i ciekawy film. Mnie osobiście wciągnął od początku do końca. W filmie mniej więcej, chodzi oto, iż Joe Moore jest złodziejem, posiada sporo kaski w banku itp. Joe nie może, liczyć na emeryturę, ponieważ jego szef, każe mu zrobić wykonać skok. Pomagają mu, w tym jego starzy przyjaciele - jego współpracownicy (też złodzieje), oraz żona i siostrzeniec, o ilę się nie mylę. Najmłodszy ze stawki, czyli siostrzeniec, ma być poddany próbie lojalności i gdy w końcu dochodzi do skoku okazuje się, że próbuje on okraść Joe'a i jego współpracowników, razem z żoną Morre'a. Joe jednak jako wspaniały złodziej ułożył tak plan, że za pierwszym razem siostrzeniec zamiast ukradł - śrubokręty, a za drugim razem doszło do strzelaniny, ponieważ pojawił się szef i to Joe, oraz jeden ze wspólników (murzyn) wyszli z niej cało. W międzyczasie w domu szefa został zabity drugi wspólnik. I trzecia próba kradzieży była pod koniec filmu, ale to już sami zobaczcie. 8/10
Spoiler: pokaż



-

Wiurek - User

- Posty: 183
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:27
- Kasa: 53.00 4C Points
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 24 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 5 razy
- Federacja: TNA
- Wrestler: Sting|Raven
- Tag Team: Beer Money
- Diva: Angelina Love
- Gadu-Gadu: 4658769
- Punkty reputacji: 5

Re: Filmy
W sobotę szukając jakiegoś filmu na wieczór natknąłem się na to oto cudo "DogHouse". Jest to mieszanina Komedii oraz horroru.Od początku do końca w filmie panuje niesamowity humor oraz szczypta horroru ( taka trochę większa szczypta).Dodając do tego fakt, iż film nakręcili Anglicy, w/g udało się im nakręcić jedną z lepszych filmów tego mieszanego gatunku. Film jest o 7 przyjaciołach, którzy postanowili na weekend wyjechać z Londynu do malutkiego miasteczka. Na miejscu okazało się, że to miasteczko opanowała horda zombi, więcej nie będę opowiadać aby nie psuć wam przyjemności z oglądania. ****
Drugim filmem, który zrobił na mnie wielkie wrażenie jest "Wysyp żywych trupów". Jak wyżej film jest mieszaniną komedii i horroru, i jest oczywiście w całości wyprodukowany przez anglików, dzięki czemu cały film przesycony jest niesamowitym angielskim humorem. W filmie, 2 przyjaciół Shaun (niesamowita gra, mojego ulubionego aktora Simon`a Pegg`a) i Nick, muszą przeciwstawić się hordzie zombie panującej w mieście. ****
Drugim filmem, który zrobił na mnie wielkie wrażenie jest "Wysyp żywych trupów". Jak wyżej film jest mieszaniną komedii i horroru, i jest oczywiście w całości wyprodukowany przez anglików, dzięki czemu cały film przesycony jest niesamowitym angielskim humorem. W filmie, 2 przyjaciół Shaun (niesamowita gra, mojego ulubionego aktora Simon`a Pegg`a) i Nick, muszą przeciwstawić się hordzie zombie panującej w mieście. ****

-

WW4 - Sponsor

- Posty: 252
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:50
- Kasa: 31.00 4C Points
- Lokalizacja: Konopiska
- Podziękował: 11 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 7 razy
- Federacja: TNA
- Wrestler: Abyss !
- Tag Team: Beer Moneyy
- Diva: Christy :*
- Gadu-Gadu: 3263545
- Punkty reputacji: 28


Re: Filmy
Iron Man 2
On niedawna w kinach, więc postanowiłem się wybrać, gdyż stwierdziłem, że bardziej się opłaca obejrzeć w kinie niż na kompie. Nie będę się tutaj rozpisywać nad fabułą filmu, bo każdy może sobie zobaczyć w każdym serwisie filmowym o co biega. Przede wszystkim film dynamiczny, nie było momentów, w których się nudziłem, a to się liczy na tego typu filmach opartych na komiksach. Oczywiście dało się zauważyć parę niedociągnięć, ale nie popsuły one przyjemności z oglądania. Robert Downey Jr. jak zwykłe sprawdził się z swojej roli, mieliśmy specyficzny humor znany z pierwszej części i to się mogło podobać. Na uznanie zasługuje postać grana przez Rourke'a. Jak dla mnie, postać ta pojawiała się zdecydowanie zbyt rzadko, co jest dużym minusem. Natomiast Scarlett Johanson, co chwilę pojawiała się przed oczami. Może i jest ładna i było na co popatrzeć, ale zdecydowanie wciskała się do każdej sceny. No i oczywiście Nick Fury (Samuel L.Jackson), kiedy tylko pojawił się i zarzucił jakimś tekstem, od razu cała uwaga skupiała się na nim i człowiek zapominał od razu jaki film ogląda
.
Podsumowując wypad do kina uważam za zdecydowanie udany. Film zadowoli zarówno miłośników komiksów, jak i tych, którzy mają pierwszy raz do czynienia z tą postacią. Sądzę, że część druga wypadła trochę lepiej niż pierwsza. Dla tych, którzy wybierają się do kina: zostańcie do końca, czyli poczekajcie, aż się skończą napisy
.
On niedawna w kinach, więc postanowiłem się wybrać, gdyż stwierdziłem, że bardziej się opłaca obejrzeć w kinie niż na kompie. Nie będę się tutaj rozpisywać nad fabułą filmu, bo każdy może sobie zobaczyć w każdym serwisie filmowym o co biega. Przede wszystkim film dynamiczny, nie było momentów, w których się nudziłem, a to się liczy na tego typu filmach opartych na komiksach. Oczywiście dało się zauważyć parę niedociągnięć, ale nie popsuły one przyjemności z oglądania. Robert Downey Jr. jak zwykłe sprawdził się z swojej roli, mieliśmy specyficzny humor znany z pierwszej części i to się mogło podobać. Na uznanie zasługuje postać grana przez Rourke'a. Jak dla mnie, postać ta pojawiała się zdecydowanie zbyt rzadko, co jest dużym minusem. Natomiast Scarlett Johanson, co chwilę pojawiała się przed oczami. Może i jest ładna i było na co popatrzeć, ale zdecydowanie wciskała się do każdej sceny. No i oczywiście Nick Fury (Samuel L.Jackson), kiedy tylko pojawił się i zarzucił jakimś tekstem, od razu cała uwaga skupiała się na nim i człowiek zapominał od razu jaki film ogląda
.Podsumowując wypad do kina uważam za zdecydowanie udany. Film zadowoli zarówno miłośników komiksów, jak i tych, którzy mają pierwszy raz do czynienia z tą postacią. Sądzę, że część druga wypadła trochę lepiej niż pierwsza. Dla tych, którzy wybierają się do kina: zostańcie do końca, czyli poczekajcie, aż się skończą napisy
.
WCW - R.I.P.
Wrestling Society X - R.I.P.
Asistencia Asesoría y Administración - He's Alive....
Wrestling Society X - R.I.P.
Asistencia Asesoría y Administración - He's Alive....

-

antyrusso - Global Mod

- Posty: 795
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 22:09
- Kasa: 418.00 4C Points
- Lokalizacja: Gdańsk (Scream City)
- Podziękował: 10 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 63 razy
- Federacja: WCW
- Wrestler: Vampiro
- Tag Team: Kronik
- Diva: Stacy Keibler
- Gadu-Gadu: 6091770
- Punkty reputacji: 80




Re: Filmy

Dawno temu w Ameryce
Słynna gangsterska saga. Akcja opowieści rozpoczyna się w 1922 roku, kiedy Noodles (Robert De Niro) poznaje Maxa (James Woods). Chłopcy zaczynają się przyjaźnić. Po kilku latach kierują własnym gangiem.
Epicka opowieść Sergio Leone dziś uważana jest za jedno z najważniejszych dzieł w historii kinematografii, choć w czasach, w których wchodziło na ekrany, uznawane było za najgorszy film roku. Prawie 4 godziny seansu nie poszły na marne. Zaraz po obejrzeniu, czułem się jakby film ten trwał co najmniej 2 razy krócej. Po wielu przeczytanych opiniach na temat na temat ostatniego dzieła w dorobku Leone, zarówno tych pochlebnych, jak i tych mniej, postanowiłem w końcu się za to wziąć. I nie żałuję ani sekundy poświęconej na to przedsięwzięcie. Film ten jest idealną mieszanką gatunku gangsterskiego i dramatu, lecz przede wszystkim, jak już w swoich filmach przyzwyczaił mnie Sergio - jest on EPICKI i ŻYCIOWY. Momenty wesołe, sielankowe przeplatają się z tymi drastycznymi i okropnymi. Nie brak tu, jak przystało na dramat z prawdziwego zdarzenia, wstrząsających momentów takich jak gwałty, bójki, strzelaniny, zemsty. Główne postacie grane przez De Niro i Woodsa były bardzo wyraziste i tragiczne. Aż dziw, żaden z aktorów nie dostał nominacji do Oskarów (nie wspominając już o tym, że w ogóle "Dawno temu w Ameryce" nie miało żadnej nominacji...). Wszystkiego dopełnia fenomenalna (jak zwykle) muzyka Ennio Morricone w najlepszych latach jego kariery.
Niekwestionowane arcydzieło. Tyle mogę powiedzieć. Film o niezwykłym klimacie, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Polecam przede wszystkim fanom wychwalanego "Ojca Chrzestnego". Nie tylko ze względu na tematykę i fabułę. Najwięcej smaczku dodaje tutaj fakt, że do ekranizacji powieści Puzo jako pierwszy przymierzany był właśnie Sergio Leone.
10/10
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie
Brett McBain szykuje wspaniałą ucztę ku czci mającej właśnie przyjechać, świeżo poślubionej żonie. Jednakże zdesperowani bandyci zabijają jego oraz trójkę dzieci. Jak się okazuje za tym wszystkim stoi niejaki Frank, jeden z bandziorów związanych z koleją, która zamierzała zbudować tutaj swój trakt. Pomocy wdowie Jill udziela tajemniczy człowiek zwany Harmonijką.
Był gangsterski dramat, jest i western, zostajemy jednak przy tym samym reżyserze. Na początek krótka historia: po wielkim sukcesie "Dolarowej Trylogii", którą recenzowałem bodajże stronę lub dwie temu, Sergio Leone postanowił nakręcić pierwszy w swojej karierze film gangsterski - "Dawno temu w Ameryce", którego recenzję macie z kolei troszkę wyżej
Fani tego reżysera byli jednak mocno tym faktem zawiedzieni. Zaprotestowali, wysyłali do niego masę listów, w których pisali, że pozwolą mu nakręcić "Once upon a time in America" dopiero, gdy zrobi kolejny western. Leone zgodził się. Mało tego - postanowił wydać kolejną trylogię, zwaną "Amerykańską", która miałaby opowiadać właśnie o historii tego państwa. Rozpoczynałaby się ona na "Pewnego razu na Dzikim Zachodzie", następnie byłoby "Za garść dynamitu" (którego niestety nie dane było mi jeszcze obejrzeć), a kończyłaby się właśnie na "Dawno temu w Ameryce".Jeśli chodzi o film to właściwie tak, jak przy okazji każdego dzieła Włocha: dla przeciętnych nuda, dla wymagających uczta. Fabuła rozwijała się powoli, podobnie jak w niektórych walkach wrestlingowych, zazwyczaj uważanych za najlepsze: na początku trochę submissionów, gierek psychologicznych, a potem zaczyna się ostry brawl i spotfest. Początek mógł ludzi, którzy westernami się nie interesuję trochę zanudzić, lecz ostatnia godzina filmu przypadnie do gustu KAŻDEMU. Aktorzy po raz kolejny dobrani wzorcowo - Bronson w roli "Harmonijki" sprawuje się wspaniale. Jego mimika, sposób mówienia, zachowanie idealnie pasują do najprawdopodobniej najbardziej tajemniczej postaci w historii kinematografii. Fonda zagrał równie fenomenalnie w - uwaga - JEDYMEJ "CZARNEJ" ROLI W JEGO KARIERZE! Wielka szkoda, wydawałoby się, że Henry jest do tego wprost stworzony. Przeszywające spojrzenie, podobnie jak w przypadku Charlesa - sposób mówienia i mimika naprawdę zasługują na stojące owacje. Muzykę do filmu skomponował niezawodny Ennio Morricone, więc o jej jakości wspominać raczej nie muszę, ale powiem, że soundtrack do filmu jest tak samo interaktywną jego częścią, jak postacie, czy lokacje.
Podsumowując, kolejne fenomenalne dzieło S.L., i jednocześnie jeden z lepszych filmów który dane mi było obejrzeć. Krótka piłka - 10/10

[REC] 2
Druga część horroru [Rec] zaczyna się w chwili, gdy funkcjonariusze hiszpańskiej jednostki antyterrorystycznej GEO wraz z lekarzem wchodzą do domu opanowanego przez ludzi zarażonych nieznaną odmianą wirusa, przez którego stają się żądnymi krwi bestiami. Cała akcja jest nagrywana przez kamerki, które maja agenci. Ich cel to przejęcie kontroli w budynku.
Po świetnej jedynce czekałem ponad pół roku, by wreszcie obejrzeć część drugą. Na początku miałem iść do kina, jednak ten plan nie wypalił. Następnie miałem "załatwić sobie" z internetu - wtedy nie było jednak żadnych napisów, nawet angielskich. Ostatecznie zaliczyłem ten film ze 3 tygodnie temu. I...
OGROMNIE się zawiodłem. Liczyłem na kontynuację w tym samym stylu, w którym zrobiona była część pierwsza. Tutaj jednak nie mieliśmy ani żadnego klimatu, ani jump scenek, ani tak na prawdę niczego fajnego, czy też intrygującego. Jedyne, co ratuje ten film to sceny egzorcyzmów, które były bardzo dobre, no i bądź co bądź - poprzednia część, która wypadła o wiele korzystniej. Bardzo nie podobało mi się też zakończenie, i co za tym idzie, rozwiązanie zagadki całej "śmierci" reporterki.
Ogólnie tragedii nie było, ale spodziewałem się czegoś o wiele lepszego. Powiedzmy... 5/10.
Jako iż powoli kończę oglądać całą filmografię Sergio Leone, następną moją ofiarą będzie najprawdopodobniej najlepsza gwiazda filmowa w historii, i jednocześnie mój ulubiony aktor - Clint Eastwood. Jak na razie zdążyłem obejrzeć w jego reżyserii tylko "Gran Torino" i "Sztandar Chwały" - oba filmy bardzo dobre, choć ten pierwszy w mojej opinii wyszedł o wiele ciekawiej (9/10).Na kompie siedzi już "Bez Przebaczenia". Będzie się działo

-

Gabislaw - User

- Posty: 136
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:52
- Kasa: 7.00 4C Points
- Podziękował: 3 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 4 razy
- Wrestler: Mick Foley|RVD
- Tag Team: Rock 'n sock
- Gadu-Gadu: 0
- Punkty reputacji: 12

Re: Filmy
Ostatnią komedią, którą pooglądałem to:
Jeszcze dalej niż Północ
Ciepła i wywołująca salwy śmiechu historia pewnego urzędnika pocztowego, który, wbrew oczekiwaniom, zamiast na francuską Rivierę "zesłany" zostaje na daleką i zimną północ, gdzieś pod Belgijską granicę. Zaprzyjaźniając się z mieszkańcami miasteczka ma możliwość skonfrontować swoje uprzedzenia z rzeczywistością i przekonać się, że były one całkowicie bezpodstawne. Film opowiada przede wszystkim o tolerancji i nie uleganiu uprzedzeniom.
Film na pewno na długo pozostanie w pamięci każdego komediowicza. Obsada aktorska może i nie stoi na najwyższym poziomie, ale jak na takie nazwiska to całkiem dobrze spisali się wszyscy aktorzy. Fabuła jest dość prosta, lecz dobrze opracowana i przemyślana pod każdym względem. Wielkim błędem jest to, że dla tych, którzy chcą się pośmiać to ten tytuł z pewnością nie wystarczy. Ogólnie rzecz biorąc spodobała mi się komedia i chciałbym, aby wychodziło takich więcej, bo wiele można się z niej nauczyć, a główne cechy komedii przenieść na własne życie. POLECAM!!! Ocena: 7/10.
Jeszcze dalej niż Północ
Ciepła i wywołująca salwy śmiechu historia pewnego urzędnika pocztowego, który, wbrew oczekiwaniom, zamiast na francuską Rivierę "zesłany" zostaje na daleką i zimną północ, gdzieś pod Belgijską granicę. Zaprzyjaźniając się z mieszkańcami miasteczka ma możliwość skonfrontować swoje uprzedzenia z rzeczywistością i przekonać się, że były one całkowicie bezpodstawne. Film opowiada przede wszystkim o tolerancji i nie uleganiu uprzedzeniom.
Film na pewno na długo pozostanie w pamięci każdego komediowicza. Obsada aktorska może i nie stoi na najwyższym poziomie, ale jak na takie nazwiska to całkiem dobrze spisali się wszyscy aktorzy. Fabuła jest dość prosta, lecz dobrze opracowana i przemyślana pod każdym względem. Wielkim błędem jest to, że dla tych, którzy chcą się pośmiać to ten tytuł z pewnością nie wystarczy. Ogólnie rzecz biorąc spodobała mi się komedia i chciałbym, aby wychodziło takich więcej, bo wiele można się z niej nauczyć, a główne cechy komedii przenieść na własne życie. POLECAM!!! Ocena: 7/10.
kłamca, hipokryta, pasożyt


-

Longer - Viva L'Algerie

- Posty: 754
- Dołączył(a): 24 grudnia 2009, o 09:00
- Kasa: 441.00 4C Points
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 23 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 20 razy
- Federacja: UFC
- Wrestler: Jericho|Raven
- Tag Team: Beer Money
- Diva: Brie Bella
- Gadu-Gadu: 4968180
- Punkty reputacji: 23

Re: Filmy
Może i nie ostatnio, acz parę tygodni temu, obejrzałem na Polsacie bardzo fajny film. Nazywał się on "Supertata".
Film zaczyna się od tego, że tytułowy Supertata, czyli aktor Adam Sandler, otrzymuje na własną opiekę małego chłopca. Obaj na początku są przestraszeni całą sytuacją, albowiem po krótkim czasie zaczynają się do siebie przyzwyczajać, i świetnie spędzają czas. Chłopczyk dostaje wolną rękę w swoim ubiorze, oraz wykonują razem różne dziwne rzeczy. Jedną z takowych jest podrzucanie kijków łyżworolkarzom.
Obsada aktorska jest dość dobra, za sprawą samego wspaniałego Sandlera. Efekty specjalne? Raczej ich nie ma, ale sam fakt że film jest świetny. Fabuła zdecydowanie zasługuje na uznanie. Na pewno była przemyślana, i dzięki temu wszystko jest dobrze wykonana.
Sama komedia jest bardzo śmieszna, aczkolwiek w niektórych momentach jest troszkę smutno. Film jest godny polecenia. 10/10 według mnie.
Film zaczyna się od tego, że tytułowy Supertata, czyli aktor Adam Sandler, otrzymuje na własną opiekę małego chłopca. Obaj na początku są przestraszeni całą sytuacją, albowiem po krótkim czasie zaczynają się do siebie przyzwyczajać, i świetnie spędzają czas. Chłopczyk dostaje wolną rękę w swoim ubiorze, oraz wykonują razem różne dziwne rzeczy. Jedną z takowych jest podrzucanie kijków łyżworolkarzom.
Obsada aktorska jest dość dobra, za sprawą samego wspaniałego Sandlera. Efekty specjalne? Raczej ich nie ma, ale sam fakt że film jest świetny. Fabuła zdecydowanie zasługuje na uznanie. Na pewno była przemyślana, i dzięki temu wszystko jest dobrze wykonana.
Sama komedia jest bardzo śmieszna, aczkolwiek w niektórych momentach jest troszkę smutno. Film jest godny polecenia. 10/10 według mnie.

Stand Up, Speak Up.
-

Koper - User

- Posty: 78
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 19:14
- Kasa: 14.00 4C Points
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Podziękował: 1 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 2 razy
- Federacja: WWE
- Gadu-Gadu: 4856838
- Punkty reputacji: -5

Re: Filmy
Clint Eastwood kończy 80 lat!
Sto lat Clint! Albo i dużo więcej!
Człowiek geniusz. Niewielu takich można znaleźć jak on
Sto lat Clint! Albo i dużo więcej!
Człowiek geniusz. Niewielu takich można znaleźć jak on

I'm an Anderson's asshole!


-

Mata - GOD

- Posty: 879
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:47
- Kasa: 244.00 4C Points
- Lokalizacja: Przasnysz/Warszawa
- Podziękował: 52 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 23 razy
- Federacja: TNA
- Wrestler: Kurt Angle || Sting
- Tag Team: Beer Money || MCMG
- Diva: Taylor Wilde
- Gadu-Gadu: 0
- Punkty reputacji: 46


Re: Filmy
Sorry Winnetou, ale to jest temat to wypowiadania się na temat filmów jakie kto oglądał, a nie składanie życzeń aktorom. Wiadomo, że jest ikoną kina, ale nie widzę w ogóle sensu w pisaniu takich typu rzeczy
.
.
WCW - R.I.P.
Wrestling Society X - R.I.P.
Asistencia Asesoría y Administración - He's Alive....
Wrestling Society X - R.I.P.
Asistencia Asesoría y Administración - He's Alive....

-

antyrusso - Global Mod

- Posty: 795
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 22:09
- Kasa: 418.00 4C Points
- Lokalizacja: Gdańsk (Scream City)
- Podziękował: 10 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 63 razy
- Federacja: WCW
- Wrestler: Vampiro
- Tag Team: Kronik
- Diva: Stacy Keibler
- Gadu-Gadu: 6091770
- Punkty reputacji: 80




Re: Filmy
A ja uważam że zamiast zakładać nowy temat , mógł się tutaj wypowiedzieć na ten temat, nie przeszkadza mi nic w jego wypowiedzi...
Sam ostatnio oglądałem po raz kolejny Wzgórze Złamanych Serc...kolejna mistrzowska produkcja i rola Clinta. Wiem że to nie jest klasyka a właściwie nie taka klasyka jak Dirty Harry czy inne filmy , ale uważam to za jeden z lepszych filmów jakie kiedykolwiek obejrzałem , właściwie postawię to na równi z "Zapachem Kobiety" Który uwielbiam nade wszystko...no abla panowie...
Sam ostatnio oglądałem po raz kolejny Wzgórze Złamanych Serc...kolejna mistrzowska produkcja i rola Clinta. Wiem że to nie jest klasyka a właściwie nie taka klasyka jak Dirty Harry czy inne filmy , ale uważam to za jeden z lepszych filmów jakie kiedykolwiek obejrzałem , właściwie postawię to na równi z "Zapachem Kobiety" Który uwielbiam nade wszystko...no abla panowie...

-

The Icon - Icon'mania will live forever

- Posty: 457
- Dołączył(a): 29 grudnia 2009, o 12:37
- Kasa: 144.00 4C Points
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 8 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 6 razy
- Federacja: WWF
- Wrestler: The Rock
- Tag Team: Rock/Sock
- Diva: Melina
- Gadu-Gadu: 6968091
- Punkty reputacji: 12

Re: Filmy
antyrusso napisał(a):Sorry Winnetou, ale to jest temat to wypowiadania się na temat filmów jakie kto oglądał, a nie składanie życzeń aktorom. Wiadomo, że jest ikoną kina, ale nie widzę w ogóle sensu w pisaniu takich typu rzeczy.
Milcz, niewierny!!

Żeby Clint żył jeszcze co najmniej dwa razy tyle lat, ile już przeżył, powiększając przy tym swój dorobek doskonałych filmów. Najjaśniejsza gwiazda w Hollywood ever!

-

Gabislaw - User

- Posty: 136
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 17:52
- Kasa: 7.00 4C Points
- Podziękował: 3 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 4 razy
- Wrestler: Mick Foley|RVD
- Tag Team: Rock 'n sock
- Gadu-Gadu: 0
- Punkty reputacji: 12

Re: Filmy
Transporter 3 - Frank Martin (Jason Statham) wciela się po raz trzeci w "transportera", który tym razem przenosi się do Paryża, by kontynuować swoją pracę kuriera nie zadającego pytań. Nowe zlecenie, które otrzymuje od niejakiego Johnsona (Robert Knepper) jest dość nietypowe - córka ukraińskiego urzędnika Valentina(Natalya Rudakova) musi zostać bezpiecznie przetransportowana Marsylii do Odessy. Ta trasa nigdy jeszcze nie była tak niebezpieczna.
Longer - Może i jestem trochę zacofany, bo premiera tego filmu była 2 lata temu, ale dopiero dziś znalazłem czas na obejrzenie tego filmu akcji. Film Oliviera Megatona, od początku jest trzymany w napięciu, co oczywiście jest dobrym posunięciem, gdyż mało kto w filmach akcji lubi oglądać happy początki. Cieszy mnie również to, iż nawet w takim filmie akcji, w którym cały czas widzimy pistolety, szybkie auta oraz kobiety są chwile zabawne, a chodzi mi oczywiście o to wyjście z jeziora Franka Martina. Bardzo dobrze zostały przedstawiony pościgi aut, lecz trochę za dużo było fantazji, chociażby wtedy, gdy auto jechało na dwóch kołach pomiędzy dwoma tirami. Dość dobry motyw z tymi opaskami na rękach. Mam drobne zastrzeżenia co do muzyki, która moim zdaniem w poprzednich częściach była znacznie lepsza. Jeżeli jest ktoś taki kto nie oglądał tego filmu to musi go zobaczyć, bo na prawdę warto spędzić 105minut i pooglądać właśnie ten film. Ostatecznie mogę spokojnie stwierdzić, że film jest najlepszy z wszystkich wcześniejszych części. A ocena to: 8/10.
-- 23 czerwca 2010, o 20:05 --
Dom strachu - Autobus wiozący więźniów ulega wypadkowi zderzając się z samochodem Dr. Douglasa Madsena. W wyniku wypadku tylko czwórce więźniów udaje się przeżyć. Jeden z więźniów jest ciężko ranny. Po zabiciu wszystkich strażników, więźniowie porywają doktora, aby ten zaopiekował się rannym - bratem Artura, przywódcy grupy. Uciekają do lasu. Po chwili natrafiają na ogromny, tajemniczy dom w samym środku lasu. Mieszkańcy domu, sterroryzowani przez Artura, pozwalają więźniom się w nim zatrzymać, nie okazują jednak strachu, a ich zachowanie staje się z każdą chwilą coraz dziwniejsze. Rozpoczyna się rzeź i to intruzi stają się jej ofiarami. Dr. Madsen cudem unika śmierci. Na posterunku policji nikt nie chce mu uwierzyć, że nie jest jednym ze zbiegłych więźniów i zostaje przetransportowany do więzienia celem dalszych wyjaśnień. W drodze autobus ulega wypadkowi, a Dr. Madsen porwany przez czterech innych więźniów ucieka do lasu. Po chwili wyłania się tajemniczy dom...
Longer - Pobierałem ten film z pozytywnym nastawieniem, że w końcu obejrzę jakiś dobry horror, lecz znowu się zawiodłem. Scenariusz był dość dobry, ale cała reszta wyszła tragicznie. Słabo zostały przedstawiony walki z zombiakami, niektóre sceny w tym filmie były bardziej śmieszne niż przerażające, co oczywiście jest negatywną cechą... Rozśmieszyła mnie scena gdy to dziecko z tej rodzinki zaczęła naśladować psa
Z dobrej strony w tym filmie pokazał się tylko i wyłącznie Christopher Kriesa, który zagrał rolę doktora Douglasa. Muzyka zawiodła po całej linii. Na samym końcu zacząłem przewijać film, bo ten kto oglądał wie o tym, że lipnie jest patrzyć na to co już było tylko z innymi osobami. I tak bardziej podobała mi się druga wersja więźniów, a ta scena z ratunkiem lewego jądra mnie rozwaliła.
Ogólnie to słaby film, jest On tylko dla tych, którzy lubią Zombi w filmach. Ocena to maksymalnie 3/10.
Grizzly Park - Ośmioosobowa grupa, sprawiających kłopoty wychowawcze, nastolatków w ramach resocjalizacji spędzić ma tydzień na porządkowaniu Parku Narodowego. Nie wiedzą, że przyjdzie im zmierzyć się morderczym niedźwiedziem grizzly, a także seryjnym zabójcą, który wybrał las na swoją kryjówkę.
Longer - Wiem, że nie można oceniać filmu po okładce, ale chciałem pooglądać lekki horror, a wiedziałem, że skoro będzie związany ze zwierzętami to się trochę przy okazji pośmieję i tak było. Grupa karanych ludzi przybywa na 7-dniowy obóz poprawczy, przed tym zdarzeniem do autobusu przewozowego włamuje się morderca, zabijają prawdziwego kierowcę. Szkoda tylko, iż ten morderca zginął pierwszy, bo myślałem, że przynajmniej sprzątnie kogoś z tej grupki, a tak to zabił jednego z przewodników i zagryzł go Grizzly. Potem oczywiście Niedźwiadek atakuje wszystkich prócz głównego przewodnika, zabija i na tym się kończy. Ogólnie to bardzo słaby film, ale pośmiać się pośmiałem... Końcówka mnie rozbawiła, gdy Strażnik Bob siedział z Niedźwiadkiem i sobie rozmawiał na chilloucie. Muzyka bardzo dobra... Chodzi mi o piosenkę z początku i końcu filmu, czułem się jakbym oglądał Kubusia Puchatka + Kłapouchy. Ocena 2/10.
Teraz mam zamiar pooglądać ''Aniołów Apokalipsy'' oraz ''Goy''.
Longer - Może i jestem trochę zacofany, bo premiera tego filmu była 2 lata temu, ale dopiero dziś znalazłem czas na obejrzenie tego filmu akcji. Film Oliviera Megatona, od początku jest trzymany w napięciu, co oczywiście jest dobrym posunięciem, gdyż mało kto w filmach akcji lubi oglądać happy początki. Cieszy mnie również to, iż nawet w takim filmie akcji, w którym cały czas widzimy pistolety, szybkie auta oraz kobiety są chwile zabawne, a chodzi mi oczywiście o to wyjście z jeziora Franka Martina. Bardzo dobrze zostały przedstawiony pościgi aut, lecz trochę za dużo było fantazji, chociażby wtedy, gdy auto jechało na dwóch kołach pomiędzy dwoma tirami. Dość dobry motyw z tymi opaskami na rękach. Mam drobne zastrzeżenia co do muzyki, która moim zdaniem w poprzednich częściach była znacznie lepsza. Jeżeli jest ktoś taki kto nie oglądał tego filmu to musi go zobaczyć, bo na prawdę warto spędzić 105minut i pooglądać właśnie ten film. Ostatecznie mogę spokojnie stwierdzić, że film jest najlepszy z wszystkich wcześniejszych części. A ocena to: 8/10.
-- 23 czerwca 2010, o 20:05 --
Dom strachu - Autobus wiozący więźniów ulega wypadkowi zderzając się z samochodem Dr. Douglasa Madsena. W wyniku wypadku tylko czwórce więźniów udaje się przeżyć. Jeden z więźniów jest ciężko ranny. Po zabiciu wszystkich strażników, więźniowie porywają doktora, aby ten zaopiekował się rannym - bratem Artura, przywódcy grupy. Uciekają do lasu. Po chwili natrafiają na ogromny, tajemniczy dom w samym środku lasu. Mieszkańcy domu, sterroryzowani przez Artura, pozwalają więźniom się w nim zatrzymać, nie okazują jednak strachu, a ich zachowanie staje się z każdą chwilą coraz dziwniejsze. Rozpoczyna się rzeź i to intruzi stają się jej ofiarami. Dr. Madsen cudem unika śmierci. Na posterunku policji nikt nie chce mu uwierzyć, że nie jest jednym ze zbiegłych więźniów i zostaje przetransportowany do więzienia celem dalszych wyjaśnień. W drodze autobus ulega wypadkowi, a Dr. Madsen porwany przez czterech innych więźniów ucieka do lasu. Po chwili wyłania się tajemniczy dom...
Longer - Pobierałem ten film z pozytywnym nastawieniem, że w końcu obejrzę jakiś dobry horror, lecz znowu się zawiodłem. Scenariusz był dość dobry, ale cała reszta wyszła tragicznie. Słabo zostały przedstawiony walki z zombiakami, niektóre sceny w tym filmie były bardziej śmieszne niż przerażające, co oczywiście jest negatywną cechą... Rozśmieszyła mnie scena gdy to dziecko z tej rodzinki zaczęła naśladować psa
Ogólnie to słaby film, jest On tylko dla tych, którzy lubią Zombi w filmach. Ocena to maksymalnie 3/10.Grizzly Park - Ośmioosobowa grupa, sprawiających kłopoty wychowawcze, nastolatków w ramach resocjalizacji spędzić ma tydzień na porządkowaniu Parku Narodowego. Nie wiedzą, że przyjdzie im zmierzyć się morderczym niedźwiedziem grizzly, a także seryjnym zabójcą, który wybrał las na swoją kryjówkę.
Longer - Wiem, że nie można oceniać filmu po okładce, ale chciałem pooglądać lekki horror, a wiedziałem, że skoro będzie związany ze zwierzętami to się trochę przy okazji pośmieję i tak było. Grupa karanych ludzi przybywa na 7-dniowy obóz poprawczy, przed tym zdarzeniem do autobusu przewozowego włamuje się morderca, zabijają prawdziwego kierowcę. Szkoda tylko, iż ten morderca zginął pierwszy, bo myślałem, że przynajmniej sprzątnie kogoś z tej grupki, a tak to zabił jednego z przewodników i zagryzł go Grizzly. Potem oczywiście Niedźwiadek atakuje wszystkich prócz głównego przewodnika, zabija i na tym się kończy. Ogólnie to bardzo słaby film, ale pośmiać się pośmiałem... Końcówka mnie rozbawiła, gdy Strażnik Bob siedział z Niedźwiadkiem i sobie rozmawiał na chilloucie. Muzyka bardzo dobra... Chodzi mi o piosenkę z początku i końcu filmu, czułem się jakbym oglądał Kubusia Puchatka + Kłapouchy. Ocena 2/10.
Teraz mam zamiar pooglądać ''Aniołów Apokalipsy'' oraz ''Goy''.
kłamca, hipokryta, pasożyt


-

Longer - Viva L'Algerie

- Posty: 754
- Dołączył(a): 24 grudnia 2009, o 09:00
- Kasa: 441.00 4C Points
- Lokalizacja: Wrocław
- Podziękował: 23 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 20 razy
- Federacja: UFC
- Wrestler: Jericho|Raven
- Tag Team: Beer Money
- Diva: Brie Bella
- Gadu-Gadu: 4968180
- Punkty reputacji: 23

Re: Filmy
Co do jednej z wypowiedzi wyżej - dawani Pulp Fiction oceny 3/10 to istna kpina, ten film to klasyka, nie powiem jest ciężki, zawiły i trzeba go obejrzeć kilka razy, ale daje rade
Ja ostatnio miałem okazję przypomnieć sobie kilka filmów.
Po pierwsze - Hooligans. Genialna opowieść o amerykańskim chłopaku rzuconym w świat angielskich kibiców "soccera". Główna rola to Frodo aka Elijah Wood. Jego przemiana z studencika w prawdziwego hooli to moc. Cały film wraz z soundtrackiem(szczególnie One Blood) tworzy niesamowity klimat. Kto nie widział, koniecznie musi zobaczyć
Po drugie - Rocky Balboa. Obok pierwszej części zdecydowanie najlepsza ze wszystkich części opowiadających o bokserze z Filadelfii. Film ukazuje życie Rocky'ego jako ponad 50letniego właściciela knajpy który nie radzi sobie zbytnio z życiem. Tymczasem w świecie boksu posucha. Obecny mistrz Mayson Dixon rozwala kelnerów i listonoszy broniąc raz za razem pasa mistrzowskiego. W końcu jakiś geniusz proponuje pojedynek przeszłości z teraźniejszością. Rocky ostatni raz staje do ringu. Scenariusz, prosty i banalny, ale przyciągający uwagę. Warto.
I po trzecie - Anthony Zimmer. Wpadłem na to kiedyś przypadkiem, ostatnio równie przypadkowo trafiłem na to w tv. Ciekawa historia. Nudny facet jedzie sobie na wakacje, a w pociągu wspólny wypoczynek oferuje mu nieznajoma piękność. Jak się okazuje zrobiła to tylko po to by śledzący ją ludzie myśleli że ten gość to mafiozo którego szukają. By zostać przy życiu facet decyduje się wyjść niebezpieczeństwu na przeciw. Ciekawe
Ja ostatnio miałem okazję przypomnieć sobie kilka filmów.
Po pierwsze - Hooligans. Genialna opowieść o amerykańskim chłopaku rzuconym w świat angielskich kibiców "soccera". Główna rola to Frodo aka Elijah Wood. Jego przemiana z studencika w prawdziwego hooli to moc. Cały film wraz z soundtrackiem(szczególnie One Blood) tworzy niesamowity klimat. Kto nie widział, koniecznie musi zobaczyć

Po drugie - Rocky Balboa. Obok pierwszej części zdecydowanie najlepsza ze wszystkich części opowiadających o bokserze z Filadelfii. Film ukazuje życie Rocky'ego jako ponad 50letniego właściciela knajpy który nie radzi sobie zbytnio z życiem. Tymczasem w świecie boksu posucha. Obecny mistrz Mayson Dixon rozwala kelnerów i listonoszy broniąc raz za razem pasa mistrzowskiego. W końcu jakiś geniusz proponuje pojedynek przeszłości z teraźniejszością. Rocky ostatni raz staje do ringu. Scenariusz, prosty i banalny, ale przyciągający uwagę. Warto.
I po trzecie - Anthony Zimmer. Wpadłem na to kiedyś przypadkiem, ostatnio równie przypadkowo trafiłem na to w tv. Ciekawa historia. Nudny facet jedzie sobie na wakacje, a w pociągu wspólny wypoczynek oferuje mu nieznajoma piękność. Jak się okazuje zrobiła to tylko po to by śledzący ją ludzie myśleli że ten gość to mafiozo którego szukają. By zostać przy życiu facet decyduje się wyjść niebezpieczeństwu na przeciw. Ciekawe


Pokaż mi te szklane domy, bym wiedział, że się mylę...
-

Carlos - Dobry, zły i brzydki

- Posty: 728
- Dołączył(a): 23 grudnia 2009, o 16:47
- Kasa: 258.00 4C Points
- Lokalizacja: Bydgoszcz
- Podziękował: 19 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 23 razy
- Federacja: WCW
- Wrestler: Sting
- Tag Team: 3D
- Diva: Velvet Sky
- Gadu-Gadu: 8415670
- Punkty reputacji: 46


Re: Filmy
Przed chwilą obejrzałem na Zone Europe film pod tytułem "Przebudzenie" mały opis ze strony stacji :
Ode mnie tylko tyle : Genialna gra aktorska De Nira oraz Williamsa , jak zostało wspomniane , poruszający obraz. Smutny koniec filmu daje do myślenia! Gorąco polecam!
- Kod: Zaznacz cały
Oliver Sacks, angielski neurolog od lat pracujący w USA, popularyzator nauki i nowego podejścia do pacjenta, autor „Człowieka, który pomylił swoją żonę z kapeluszem”, intryguje nie tylko ludzi związanych z branżą medyczną. Książki Sacksa odsłaniające, często dramatyczne, kulisy walki z chorobami mózgu, zainteresowały również filmowców. W 1990 amerykańscy producenci zdecydowali się, z pomocą reżyserki Penny Marshall, opowiedzieć o grupie pacjentów profesora Sacksa. Jego alter ego jest w Przebudzeniu doktor Malcolm Sayer.
Jest rok 1969. Doktor Sayer przerywa pracę naukową i postanawia rozpocząć praktyki w jednym ze szpitali. Tutaj trafia na grupę pacjentów katatoników, dotkniętych epidemią śpiączki z lat 20. Opieka nad nimi nie wygląda najlepiej. Pacjenci są mentalnie zostawieni sami sobie, a działania medyczne ograniczają się do utrzymywania ich przy życiu. Sayer postanawia przeprowadzić ryzykowny eksperyment. Jednemu z chorych, Leonardowi, podaje L-DOPA, lek na chorobę Parkinsona. Efekt okazuje się niezwykły. Leonard wybudza się z letargu i zdaje się szybko wracać do normalności. Lekarze postanawiają wypróbować terapię na reszcie pacjentów. Początkowo wszystko wydaje się iść w dobrym kierunku.
Poruszający, oparty na faktach dramat, dotykający problemu ludzi cierpiących na rzadkie, neurologiczne choroby mózgu. Twórcom udało się podejść do zagadnienia z wielkim wyczuciem. I to nie tylko w stosunku do tematu, lecz również filmowej formy. Przykład doktora Sacksa, ucieleśniony w postaci Sayera, ukazuje zmianę podejścia w traktowaniu pacjentów. Lekarza interesuje wewnętrzny świat chorych, ich indywidualne potrzeby, w czym widzi możliwość dotarcia do nawet najciężej poszkodowanych. Swoista filozofia wykonywania zawodu lekarza, problemy etyczne związane z często arbitralnymi decyzjami, ryzyko we wdrażaniu nowych terapii to wątki poruszane w obrazie Penny Marshall. Film łączy wzruszenie z refleksją, smutek z subtelnym poczuciem humoru, nie tracąc przy tym efektu naturalności. Znakomity scenariusz i muzyka, a także wybitny duet aktorski De Niro-Williams to gwarancja filmowej jakości. Obraz, wobec którego nie sposób przejść obojętnym.
Trzy nominacje do Oscara, a także wyróżnienia krytyki i scenarzystów amerykańskich.
Ode mnie tylko tyle : Genialna gra aktorska De Nira oraz Williamsa , jak zostało wspomniane , poruszający obraz. Smutny koniec filmu daje do myślenia! Gorąco polecam!

-

The Icon - Icon'mania will live forever

- Posty: 457
- Dołączył(a): 29 grudnia 2009, o 12:37
- Kasa: 144.00 4C Points
- Lokalizacja: Gdańsk
- Podziękował: 8 razy
- Otrzymałe podziękowanie: 6 razy
- Federacja: WWF
- Wrestler: The Rock
- Tag Team: Rock/Sock
- Diva: Melina
- Gadu-Gadu: 6968091
- Punkty reputacji: 12

Posty: 68
• Strona 4 z 5 • 1, 2, 3, 4, 5
Kto przegląda forum
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość



Nowości

